księżycowy krajobraz przed uniwerkiem

2006-11-11 14:47:39

Nieźle, nieźle. Sądząc po komentarzach, a zwłaszcza napaści „diabeulka” (co za nieuk, ortografia jak z podstawówki!) mam rację z tym, że się nie ujawniam.

Takich diabeuków jest mnóstwo naokoło mnie. Wdać się w dialog z takim ignorantem to byłoby straszne. Gdyby wariat co myśli, że jacyś wymyśleni Żydzi z „Protokołów Mędrców Syjonu” rzekomo nic innego nie robią tylko chcą go wykorzystywać wiedział np., że rabin zawsze przed Kidisz Jatom przed żołnierzami, którzy zginęli za państwo Izrael wymienia tych, którzy zginęli za Polskę to by się dopiero zdziwił.

No właśnie czyli trzeba najpierw coś solidnie wiedzieć a nie czytać pełne zabobonów i rasizmu książki i traktować je poważnie. Ale zostawmy wariatów psychiatrom.

Bardziej denerwują mnie teraz roboty ziemne przed uniwerkiem. Co oni wyprawiają? Dlaczego nie rozkopali Krakowskiego Przedmieścia latem gdy nie było studentów? Werpety, dziury, doły. Zimny jesienny wiatr pełen kurzu a po deszczu błoto grube jak na wiejskim targu.

Powiedziałam o tym (wydawało mi się, że zupełnie niewinnie) Maćkowi. Ale jak tylko zaczęłam marudzić zdenerwował się, że nie mam pojęcia o zarządzaniu miastem. Oczywiście zareagował tak tylko dla tego, że pracuje dla Marcinkiewicza. Czyli moje uwagi o uciążliwym dojściu do uniwerku to dla niego atak na jego bossa. Wkurzył mnie tym okropnie.

Naprawdę czułam się trochę jak dziwka, że nie pokłóciłam się z Maćkiem wiedząc, że po kłótniach się nie bzykamy. Było krótko bo mój rycerz jest zalatany od obowiązków i nadskakiwania w sztabie wyborczym.

skomentuj (22)
Strona główna